A może by tak wszystko rzucić i zamieszkać w … szalupie?

0
318

Simon White z Wielkiej Brytanii zdecydował się ograniczyć życie ponad stan i codzienne wyrzucanie pieniędzy w błoto. Za 6 tys. £ kupił starą szalupę ratunkową z 1980 r., która służyła na platformie wiertniczej na Morzu Północnym. Spędził 6 miesięcy na przystosowywaniu jej do życia po czym przeprowadził się do swojej mikroskopijnej, pływającej kawalerki.

Remont pochłonął 10 tys. £. Po całkowitym opróżnieniu wnętrza, Simon założył instalacje: wodną i elektryczną oraz zamontował piecyk opalany drewnem do ogrzewaniia. We wnętrzu znajdują się dwie sypialnie (Simon ma dwójkę dzieci, które odwiedzają go w weekendy), kącik kuchenny i toaletę z prysznicem. Gotuje na kuchence spirytusowej, prąd zapewniają mu panele słoneczne zamontowane na dachu. „Musiałem nauczyć się kilku nowych umiejętności. Potrafiłem zbudować szafki czy zrobić wykończenie, ale laminowania i elektryki uczyłem się od podstaw. Od początku remontu napotykałem problemy np. zalaną podłogę„.

Dla mnie to uzyskanie życiowej równowagi. Nie chcę pracować przez całe życie na pełny etat aż umrę. Tu nie chodzi o bycie leniwym, bo kocham to co robię, ale zdałem sobie sprawę jak ważne jest wyśrodkowanie pewnych spraw. Lubie dobrze zjeść, lubię pojechać na wakacje, chciałbym mieć lepszą jakość życia ale bez nadgodzin tylko po to by zapłacić za przesadnie drogie mieszkanie czy prąd.

Szalupa Simona zacumowana jest w kanale na rzece Avon niedaleko Bristolu. Opłata za roczny postój wynosi 2000£ (to ponad 4 razy mniej niż podstawowe koszty które ponosił na wynajmowanie mieszkania). „Jest tu bardzo miła społeczność osób żyjących na wodzie. Każdy ma swoją przestrzeń, ale jesteśmy dla siebie życzliwi. Tworzymy społeczność ludzi o podobnym stylu życia„.

za: http://www.dailymail.co.uk

Komentarze